niedziela, 12 marca 2017

Medytacja ruchowa - w zgodzie z sobą?




Gdy słyszymy słowo 'medytacja' przed oczami pojawia nam się obraz łysego mnicha mamroczącego coś pod nosem, siedzącego w przykładnym bezruchu od paru godzin i choć stereotyp ten przełamywany jest przez znawców sportu, dietetyków świadomych ciągłego oddziaływania kortyzolu na nasz organizm oraz speców od wschodnich sztuk walk, to wciąż bardzo mało korzystamy z dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą taka forma odprężenia.

Klasyczna medytacja polega na uspokojeniu ciała i umysłu (niemyślenie o niczym stanowi wyzwanie dla większości z nas i nie ma co do tego wątpliwości) tak, by całe ciało mogło odpocząć od bodźców zewnętrznych i zregenerować się. I nie będę zagłębiał się w techniki jej 'wykonywania', bowiem w internetach macie tego po uszy i po wklepaniu stosownego hasła wystarczy wybrać coś dla siebie.


Sam chciałbym skupić się jednak na innej formie medytacji, pewnego rodzaju mutacji, jaką jest medytacja ruchowa. Bez przytaczania encyklopedycznych definicji, w moim postrzeganiu medytacja ruchowa to taka forma ruchu - ćwiczenia, które najlepiej żebyśmy mogli wykonywać samodzielnie - która pochłania 100% naszej uwagi w trakcie wykonywania wspomnianych ćwiczeń.
Ten typ medytacji nie uchroni nas przed skokami kortyzolu, bowiem każdy wysiłek dla naszego organizmu jest stresem, ale jest to świetne ( i znacznie zdrowsze od imprezowania do odcięcia ) "przeczyszczenie" umysłu. Bowiem, gdy skupiamy się na danym ćwiczeniu / zadaniu, które sobie postawiliśmy, nie martwimy się tym, by nie myśleć o niczym, tylko rzeźbimy nasze ćwiczenie, budujemy odruchy, "malujemy" ruchem pewnego rodzaju dzieło sztuki.


Dla mnie świetnymi przykładami medytacji ruchowej są:
-W wydaniu wschodnim: sekwencje Tai Chi (razem z ich pracą oddechu), układy TUL z Taekwondo oraz KATA z różnych odmian Karate, czyli praca nad oddechem, dopracowaniem ruchu lub sekwencji ruchów do perfekcji oraz wyrabianie i szlifowanie odruchów.


-W wydaniu zachodnim: sekwencje Capoeira, czyli praca nad płynnym przechodzeniem ze znanych mi elementów i układanie ich w dowolnej kolejności, odkrywając przy tym kolejne wariacje wykonywanych technik. "Układanka"


-Uniwersalnie: Elementy akrobatyczne, techniki specjalne - tj. doszukiwanie się drobnych niedopatrzeń technicznych, których wyeliminowanie skutkuje poprawnym wykonaniem elementu; walka z własnymi blokadami psychicznymi i poprawianie świadomości ciała w warunkach nienaturalnych dla człowieka (w locie!).

 
Jestem pewien, że część znawców nie zgodzi się ze mną w kwestii wykorzystania powyższych dziedzin w tym właśnie celu, jednak sam wierzę, że niemal każda forma ruchu może stać się medytacją ruchową, jeśli podejdziemy do niej z odpowiednią dozą kreatywności.

Ciekawym efektem ubocznym przytoczonej przeze mnie formy ćwiczeń jest to, co dzieje się w naszej głowie po zakończeniu jednostki treningowej: zmęczenie, czasem wręcz przepalenie fizyczne ciała sprawia, że umysł uodparnia się na drażliwe bodźce. Podświadomie szukamy odpoczynku, relaksu, a więc i sami stajemy się łagodni. Łatwiej przychodzi nam przejrzyste myślenie, z głowy uchodzi chaos, a i często bywa, że w trakcie ćwiczeń zrobiliśmy widoczny postęp, którego osiągnięcie od razu buduje i naszą samoocenę.


Życie w zgodzie z sobą to wielkie wyzwanie, któremu niewielu jest w stanie podołać, bo wpływa na nie bardzo wiele czynników: zawód, ludzie nas otaczający, nasz status społeczny, własna definicja szczęścia czy małe / duże cele które sobie wyznaczamy. Jeśli jednak akurat ktoś z Was, ewentualni czytelnicy, nie ma w naturze przelewania swoich emocji na innych, ani nie chce uciekać się do używek, by się "zresetować", to medytacja ruchowa jest świetnym wyjściem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz